Jak wygrałem swój mecz z Japonią?

Jak wygrałem swój mecz z Japonią?

Piłka jest okrągła, a bramki są dwie – mawiał słynny trener Górski. Wówczas to mało znaczący na arenie sportowej polski zespół gromił potęgi piłkarskie świata, a Brazylia ratowała się przed hańbą i linczem  faulując uciekającego niczym gazela Latę. No cóż, tonący na boisku chwyta się brzydko – najchętniej spodenek napastnika.

Wracam jednak do mojej wygranej, a mianowicie w ostatnim meczu naszej reprezentacji postawiłem na nasz zespół, że jednak wygra i tak się też stało. Założyłem, że jednym z poważnych czynników, który zadecydował o niefortunnym obrocie sprawy był czynnik mentalny, którego negatywne oddziaływanie uległo, po wyeliminowaniu naszej reprezentacji z dalszych rozgrywek, znacznemu osłabieniu.  

Mówię o tym, gdyż czynnik mentalny odgrywa też bardzo poważną rolę w nauce języka, tym bardziej, że Słuchacze niejednokrotnie miewają raptem jedne zajęcia w tygodniu.

Ratunkiem pozostaje więc praca własna w domu. Nauka języka zderza się jednak często z innymi obowiązkami. Różne cele mogą dodatkowo odrywać od nauki i dekoncentrować na tyle skutecznie, że postęp staje się znikomy. Jeśli jednak uznamy znajomość języka za poważny priorytet, to nie pozostaje nic innego jak w sposób precyzyjny przeorganizować się mentalnie i systematycznie, z uporem maniaka, dążyć do realizacji zamierzenia poprzez zwiększanie lub utrzymanie właściwej częstotliwości nauki własnej. Do tego potrzebna jest oczywiście bardzo silna wola, której zasoby muszą wystarczyć na kilka lat. W przypadku nauki języków to warunek sine qua non autentycznego sukcesu.

Zapraszam do lektury artykułu naszej byłej Lektorki, która tym razem przebywa w Stanach Zjednoczonych.  

Pozdrawiam Wszystkich i życzę udanego urlopu z równie udanymi konwersacjami językowymi.

Wojciech Gajewski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Ładowanie