O ozdrowieńczej roli języka
W poprzednim newsletterze pisałem o wielu ciekawych funkcjach języka. Wspomniałem też, iż widzę jeszcze jedną, bardzo istotną dla budowania pozytywnych relacji międzyludzkich. Jest nią funkcja sanacyjna lub inaczej ozdrowieńcza/uzdrawiająca.
W poprzednim newsletterze pisałem o wielu ciekawych funkcjach języka. Wspomniałem też, iż widzę jeszcze jedną, bardzo istotną dla budowania pozytywnych relacji międzyludzkich. Jest nią funkcja sanacyjna lub inaczej ozdrowieńcza/uzdrawiająca.
Język daje do wyboru różne środki wyrazu i od nas, konkretnie od naszych intencji zależy, których, w danym przypadku, użyjemy. W językoznawstwie sprawa jest prosta: punktem wyjścia w komunikacji są zawsze czyjeś odczucia i myślenie. Z nich wyłania się określony zamiar działania, który zamienia się w czyn. Nas interesuje oczywiście reakcja językowa.
Podam prosty przykład, jak język, posłuszny naszym intencjom, może wpływać na rozwój wydarzeń.
Przypuśćmy, że ktoś zachował się względem nas bardzo nietaktownie. Do dyspozycji mamy szereg sformułowań językowych. Wymienię kilka z brzegu:
W komunikacji dużą rolę spełnia również sposób artykułowania wypowiedzi. Możliwości modulacji głosu, akcentowania są ogromne i często przesądzają o osiągnięciu pożądanego efektu.